ORGANIZACJA CZASU na dzień przed obroną: opanować stres, powtorzyć materiał, znaleźć czas na relaks. Czy to w ogóle możliwe?


Witam was moi drodzy!
W końcu nastał ten (z jednej strony nie bardzo wyczekiwany, z drugiej zaś upragniony) dzień- jutro bronię licencjat.
STRES towarzyszy mi już od miesiąca, aczkolwiek ostatni tydzień to jakieś czyste szaleństwo: histeria, lamenty, łzy rzewne, alergia i w końcu leki antyhistaminowe... "Dziewczyno, co się z Tobą dzieje? Weź Ty się w końcu ogarnij!" - Co racja to racja.
Po tym jak wylądowałam z jakimś neurodermitem, lub innym dziwactwem w szpitalu, finiszując w aptece z kolejnymi tabletkami i maścią postanowiłam w końcu coś z tym robić. Mianowicie, każdego dnia szukałam czasu i sposobu na relaks, odprężenie i oddalenie od siebie myśli dotyczących obrony.

Wracając do tematu... Do jednego z najważniejszych wydarzeń w naszym życiu pozostało jedyne 24 h. Jedyne? NIE ZGADZAM SIĘ! To jest AŻ 24 godziny! Owszem, jest trochę do "ogarnięcia", ale ja uważam, że nie ma rzeczy niemożliwych.
W dzisiejszym poście chciałabym wam przedstawić coś na wzór harmonogramu, na dzień przed egzaminem/obroną celem tego jest przestawienie kilku możliwości pomocnych w radzeniu sobie ze stresem, oraz sposobu takiej organizacji dnia, by z powodzeniem znaleźć na wszystko czas.
Mam nadzieję, że post okaże się dla kogoś przydatny.




1) WYŚPIJ SIĘ.
Mój "DZIEŃ PRZED" rozpoczął się już wczoraj, bowiem, usnęłam już chyba ok. 21:00. Tak niestety działa na mnie silny stres. Przychodzę, siadam i w momencie odlatuję, nie próbuję jednak z tym walczyć, bo wiem, że mój organizm wymusza czas na regenerację. Często bywa i tak, że tydzień wzmożonego stresu w weekend niestety odchorowuję.
Tak więc wczoraj usnęłam 2 godziny wcześniej niż zwykle. Po ośmiu godzinach snu (obudziłam się tuż po 5:00), wstałam jak nowo narodzona !


2) PRZEBUDZENIE.
Tuż po przebudzeniu otworzyłam okno i poświęciłam jakiś kwadrans na "powitanie słońca". Jestem zwolenniczką porannej gimnastyki, niezbyt intensywnej. Preferuję głównie delikatne rozciąganie, celem rozbudzenia mięśni i stawów


3) DOBRE PALIWO.
Kolejno podreptałam do kuchni. Po pierwsze: nasz organizm po nocy jest odwodniony, zatem wypijam szklankę gorącej wody z cytryną między czasie prażąc w rondelku kaszę jaglaną. Po drugie: porządna dawka energii na śniadanie. Ja dziś postawiłam na kaszę jaglaną z jabłkiem, suszonymi daktylami orzechami włoskimi. Chyba nie muszę tłumaczyć doboru składników i ich roli w ustroju. Dobrze odżywiony mózg będzie naszym sprzymierzeńcem.


4) STYMULACJA MÓZGU.
Godzinę po śniadaniu poświęcam na krzyżówki, celem rozbudzenia mózgu. Ponadto w ciągu tych 60 min. powinny zacząć działać węglowodany z kaszy.


5) (GREEN) TEA TIME. ANTYSTRESOR #1.
Po godzinie obowiązkowo duży kubek zielonej herbaty. Blokuje ona wydzielanie histaminy, zatem zapobiega nadmiernemu stresowi, ponadto dobrze zaparzona (80-85 przez 3 min.) pobudzi nas lepiej niż kawa.


6) NAUKI CZAS.
Zabieram się za powtarzanie materiału. 45 zestawów, po 3 pytania każdy, to nie wygląda ciekawie. O dziwo wszystko wydaje się być jakby jaśniejsze i bardziej klarowne. 


7) KRÓTKA PRZERWA NA DOŁADOWANIE.
Przed 10:00 byłam już po powtórkach, z kilkoma zagadnieniami do uzupełnienia. Niemniej jednak czas zrobić sobie krótką przerwę, czas na drugie śniadanie: jogurt sojowy z jagodami, prażonymi pestkami dyni i słonecznika oraz migdałami.


8) UZUPEŁNIANIE INFORMACJI.
Po kolejnym doładowaniu energetycznym zabrałam się za uzupełnianie kilku  zagadnień. Nie trwało to zbyt długo, dzięki czemu miałam dłuższą chwilę by wytchnąć. Postanowiłam porządnie wywietrzyć pokój, a sama udałam się do kuchni i...


9) ANTYSTRESOR #2
... zabrałam się za przygotowanie obiadu dla siebie i mamy: burgery z ciecierzycy z pieczonymi warzywami (dla mamy dodatkowo z ryżem). Gotowanie niesamowicie mnie odstresowuje. Pochłonięta procesem pichcenia zapominam o całym świecie, wkładając w nie całe serce.


10) PRZEWIETRZ MÓZG. ANTYSTRESOR #3.
Po obiedzie próbowałam znów usiąść do tych (przeklętych) zestawów pytań, ale kompletnie nie mogłam się skupić. Postanowiłam więc wybrać się na krótki spacer. Niedotleniony mózg = bardzo spowolnione wszelkie procesy myślowe. Świeże powietrze i promienie słoneczne ukoją nasze spięte mięśnie, dadzą wytchnienie komórkom mózgu, poprawią nastrój i dodadzą energii, ale to już pewnie wiecie.


11) GORĄCA KĄPIEL. ANTYTRESOR #4.
Po powrocie ze spaceru, postanowiłam zrobić też coś dla ciała. Gorąca kąpiel wspaniale rozluźnia spięte mięśnie, a szczególnie pomaga w przypadku, gdy jesteśmy bardzo zmęczeni. Do tego zapach ulubionego olejku/ żelu do kąpieli, książka lub ulubiona prasa to skuteczny sposób na relaks.


12) ZARAZ MECZ.
I tak oto nastała 17:50. Dziś grają Włosi i Urugwaj. Myśleliście, że przez licencjat sobie odpuściłam? Nic bardziej mylnego. Przygotowałam domowe chipsy z warzyw i usiadłam przed telewizorem, "delektując" się smakiem domowych "chrupaków" i mundialem.


13) PRZERWA W MECZU.
Wykorzystana na kilkukrotne powtórzenie prezentacji licencjackiej.


14) WIECZORNA TOALETA.
Po zakończeniu drugiej połowy ponownie udałam się do łazienki celem wykonania kilku istotnych zabiegów oczyszczających skórę twarzy.


15) WIECZOREM PARZE ZIOŁO.
A dokładniej znaną wszystkim MELISĘ, która działa kojąco na system nerwowy i skutecznie uspokaja w stanach zdenerwowania. Polecana także przy kłopotach z zasypianiem, pozwala wyciszyć się i zrelaksować.

Inne polecane ziółka to:
  • Mięta i pokrzywa – oba zioła mają działanie kojące nerwy. Wystarczy zatem wymieszać ich liście ze sobą, a do mikstury dodać kilka kropli cytryny.
  • Czarny bez – przynosi ulgę osobom cierpiącym na migreny, wzmacnia system nerwowy oraz podnosi odporność organizmu.
  • Lawenda – ułatwia zasypianie oraz przynosi ulgę przy bólach głowy. Jej listki możesz dodawać do ulubionych potraw mięsnych bądź sałatek.
  • Chmiel – łagodzi napięcie i ma działanie silnie uspokajające. Zazwyczaj spotyka się go w formie herbatki.
  • Rumianek z miodem – zioła zalewamy wrzątkiem, a gdy lekko ostygną dodajemy kilka łyżek miodu (w zależności od gustu). Taka mieszankę możemy wypić tuż przed snem.

 16) POWTÓRZMY TO RAZ JESZCZE.
Zrelaksowana, wyciszona z herbatką siadam wygodnie w łóżku i ostatni już raz wertuję wszystkie 45 zestawów, skupiając się już tylko na tym czego się "nie douczyłam".


18) UNIKNĄĆ PORANNEGO ROZGARDIASZU.
Już wieczorem przygotowuję sobie ciuchy i inne rzeczy, które muszę ze sobą zabrać.


17) JOGA NA DOBRANOC.
22:00. Wyłączam wszystkie urządzenia, wyciszam się. Zaczynam od medytacji, kilka prostych asan, relaksacja. Nie analizuję już nic, staram się oczyścić umysł (oczywiście nie z wiedzy :P) i uspokoić duszę.


18) ŚPIJ SPOKOJNIE.
Bez nerwów i obgryzania paznokci, spokojnie kładę się do ukochanego łóżeczka.  Notatki wkładam pod poduszkę i zatapiam się w miękkości świeżo wypranej pościeli. Jutro pobudka  przed 5:00, na uczelni mam być 7:40 (choć egzaminowana będę jakieś 3-3,5 h później :<).
TRZYMAJCIE ZA MNIE KCIUKI <3

15 komentarze:

  1. I jeszcze czas na posta znalazłaś :) Moje kciuki masz cały dzień :)
    Przyczepię się jednak tego, że przestudiowałam cały post i nigdzie nie wspomniałaś o pracy jaką włożyłaś w przygotowania wcześniej. Bo choćby ktoś z największą pieczołowitością wypełnił krok po kroku wszystkie punkty twojego planu to bez wcześniejszej ciężkiej pracy nic by mu to nie dało. Chyba, ze spokojną głowę na myśl o porażce :P
    No i nie każdy jest w stanie zasnąć jak się stresuje, więc w sumie to zazdroszczę usypiającego wpływu stresu na twój organizm :] Czekam na kolejnego posta jak odpowiednio świętować sukces! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie pisałam o "pracy" włożonej wcześniej z kilku powodów: 1) nie włożyłam jej zbyt wiele, te 45 zestawów ogarniałam w sb, ndz i właśnie wtorek :P 2) uważam, że przed tak ważnym wydarzeniem, każdy jakkolwiek przygotowuje się nieco wcześniej. 3) post dotyczył dnia przed, w szczególności chodziło mi tu o znalezienie czasu na relaks, umiejętność wykorzystania czasu, rozplanowania dnia :)
      A post tworzył się w ciągu dnia, gdy robiłam przerwy :P

      I gratuluję, Kochana Pam., że dotrwałaś do końca postu :D

      Dziękuję za kciuki! Masz swój wkład w moją ocenę na dyplomie ^^
      Pozdrawiam <3

      Usuń
  2. Powodzenia! Jestem pewna, że dasz sobie świetnie radę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Na mnie nie działają tego typu metody. Ja musze przygotowywać się od kilku dni, a dzień przed ważnym egzaminem/sprawdzianem- siedzę do późnych godzin wieczornych. nie radzę sobie ze stresem, drżą i drętwieją mi dłonie, jestem cały czas zdenerwowana i senna, pomimo że mój tryb zycia jest raczej 'zdrowy'. no nic, melisa mi pozostaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem warto znaleźć coś co Cię odstresuje, jak dobrze poszukasz, na pewno coś znajdziesz ^^

      Usuń
  4. Licencjat dopiero za rok, ale Twoje wskazówki sobie zapiszę i wrócę do nich w stresujących chwilach. Dumą napawa mnie fakt, że większość z punktów wypełniam i to niemalże codziennie. :)
    Kciuki potrzymam za Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zatem, bardzo się cieszę, że moje wskazówki mogą się przydać :)
      Obrona już za mną (wczoraj) ^^ ale dzięki :*

      Usuń
    2. W takim razie gratulacje! Czas na relaks! :)

      Usuń
    3. Oj tak, dziś mam dzień totalnego nicnierobienia. Pierwszy raz od x czasu :P

      Usuń
  5. na mnie działa dobrze czekolada :3

    xoxo
    www.marta-rymsza.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Sposób na stres przed obroną? A jest jakiś sposób na stres 4 miesiące przed obroną :D Matko, niby licencjat za mną i raz to już przeżywałam, ale teraz strasznie się stresuje, powaga... Magister to nie przelewki, a ja jestem w połowie pracy... (stąd mój stres). Oby wszystko się dobrze skończyło. A z tą czekoladą to oj pomaga :D ale konsekwencje widzę w wadze więc chyba przerzucę się na wysiłek fizyczny :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Mnie to czeka za kilka lat i szczerze mówiąc nie wyobrażam sobie tego. Sama matura była dla mnie ogromnym stresem, a co dopiero obrona... dobrze, że zostało do niej jeszcze sporo czasu :). Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

 

Inspirują mnie...

Recent Posts

Obserwatorzy